• tło
    Lady Pank
    Stacja Warszawa
    Rok: 2004
    Tekst: Andrzej Mogielnicki
    Muzyka: Jan Borysewicz


🎹Muzyka

Kompozycja jest walcem, ale kiedy Jan Borysewicz tworzył muzykę (jak zwykle u siebie w domu, jak zwykle z gitarą), jej rytm i oblicze nie były przesądzone.

Nie zakładałem, że to będzie walc. Samo tak mi się zagrało, samo tak wyszło spod palców. Często dopiero po podłożeniu bębnów okazuje się, jakie będzie rytm. Ale ni tu. W taki rytm po prostu wpadłem, taki puls miałem. Nic nie było celowo. Ale jak się gra tyle lat, czasem dobrze się nie powtarzać. Lubię ten numer grać na koncertach. Fajna solóweczka, taka zawieszona. Jest to najważniejszy numer Lady Pank w nowym wieku.

Jan Borysewicz



​📝​Tekst

Janusz Panasewicz, któremu Mogielnicki opowiedział o swoich inspiracjach mówi tak:

Mogiel nie wiedział jak tę kompozycję ugryźć. Podobała mu się ale brakowało mu pomysłu na tekst. Wyszedł przed dom na Białołęce i zapalił cygaro. Akurat zatrudnił ludzi z ogłoszenia do układania płytek przed domem, żeby dało się wjechać do garażu. I kiedy tak stał i palił, a oni pracowali, usłyszał jak jeden z robotników odebrał telefon i prowadził rozmowę z dziewczyną: "Jeszcze mi tu trochę zostało roboty, ale obiecuję, że na weekend wrócę do domu. Bardzo Cię kocham!" okazało się, że facet przyjechał do Warszawy gdzieś z Polski i od dwóch lat zasuwał w stolicy, robił budowlankę. No i Andrzej wyłuszczył w tekście słoikowy problem- że mnóstwo ludzi ściąga do Warszawy i tu pracuje. Jeżdżą metrem, na nikogo nie patrzą, bo nikogo nie znają. I pewnie wielu, jak ten facet myśli o swojej dziewczynie.

Janusz Panasewicz

Mogielnicki raz opowiadał o swojej inspiracji tak, a inny razem inaczej.

Piosenki o Warszawie zwykle są a to bohaterskie, a to miłosne, a to topograficzne więc pomyślałem, że napiszę coś innego, z punktu widzenia kogoś, kto w tej Warszawie zasuwa cały dzień. Konwencja tekstu taka bluesowa, na kształt work song. Wszyscy mówią o emigracji do Niemiec czy Anglii, nikt nie mówi o emigracji wewnętrznej, chociaż jest masowa. Kiedy jeszcze mieszkałem na Nowym Mieście, chodziłem na wódeczkę do żydowskiej knajpy "Pod Samsonem", gdzie było dwóch młodych barmanów. I jak to przy barze- rozmawia się z barmanem. Okazało się, że przyjechali do Warszawy spod Suwałk, wynajmowali kawalerkę we dwóch czy trzech. Do pracy chodzili na całe noce. No i tęsknili za domem, za dziewczynami. Janek dał mi kompozycję bez refrenu- wstęp, zwrotka, przewrót na gitarze i druga zwrotka. I do tego napisałem tekst. A tu nagle w ostatniej chwili on dzwoni: "Ty, za mało tu jest, jeszcze coś dodam". "Janek ja Cię zamorduję, ja już skończyłem, postawiłem kropkę. Uwierz mi, że to nie puzzle do wymiany, tylko skończona całość, jakiś ciąg myślowy, puenta, takie rzeczy, o których chyba nie masz pojęcia. Tekst to jest mój drogi poważna sprawa." No co ja mu dopiszę? I od czapy dałem "Jeśli miłość coś znaczy..." Potem czytałem całość i ze zdziwieniem patrzyłem, że chyba pasuje.



​📌​Ciekawostki

Część ujęć do teledysku piosenki kręcono na dachu Sawy w Galerii Centrum (Warszawa).


Autor w momencie pisania tekstu nie poruszał się nigdy warszawskim metrem. Dopiero po zaistnieniu piosenki znajomy namówił Mogielnickiego na taką podróż.



Źródła
  • Jan Skaradziński, Konrad Wojciechowski- Piosenka musi posiadać tekst. I muzykę.
Strona używa ciasteczek w celu zapewnienia jak najwyższej jakości usługi. Kontynując przeglądanie akceptujesz naszą Politykę prywatności.