W polskim rocku utwory poświęcone komuś bliskiemu nie są niczym nowym. W przypadku utworu Comy, historia dotyczy praktycznie anonimowego człowieka, który był przelotnym znajomym Piotra Roguckiego. W taki sposób cała Polska poznała utwór oraz personalia Leszka Żukowskiego, zanim on sam dowiedział się o istnieniu tej piosenki.
Piosenka powstałą w ekspresowym tempie, wystarczył tylko tydzień aby utwór był finalnie skończony. Najpierw był sam szkielet harmoniczny, następnie Rafał Matuszak zagrał na próbie posępny walking basu, do którego Rogucki zaimprowizował wokalizę. Jak wspomina Dominik Witczak (gitarzysta):
Był wieczór, więc dla uzyskania bardziej melancholijnego nastoju zapaliliśmy świece w sali prób i kilkanaście razy zagraliśmy Leszka. Z reguł jest tak, że któryś z nas przynosi motyw muzyczny i wspólnie nad nim pracujemy, ale tu zaczęło się od improwizacji. Utwór rodził się z godziny na godzinę, z dnia na dzień, bo wracaliśmy do niego na kolejnych próbach. Długość piosenki została dostosowana do tekstu Piotrka."
Dominik Witczak
Słowa piosenki mają podnosić na duchu, ale muzyka dołuje. Za doły odpowiadają zagrywki gitarowe w stylu System Of A Down czy Rage Aganinst The Machine. Za to doorosowski nastrój wytwarza duchową otoczkę utworu.
Piotr Rogucki potrzebował zaledwie dnia aby napisać słowa do powstałego dzień wcześniej kompozycji, a wiązały się one z przelotną znajomością zawartą na korytarzach uczelni. Jak relacjonuje autor tekstu do pierwszego spotkania z Leszkiem doszło podczas jego drugiej próby dostania się do szkoły teatralnej. Żukowski był bratnią duszą, facetem o niezwykłym poczuciu humoru, z którym przebywanie powodowało, że czułeś się lżej. Niestety ani Roguckiemu, ani Żukowskiemu nie udało się wtedy dostać do filmówki. Podczas zakończenie tej przygody Rogucki usłyszał pamiętne słowa z ust Leszka które brzmiały: " Ty masz chociaż swój zespół. Napisz o mnie piosenkę. Pamiętaj, napisz o mnie piosenkę.". Takim oto sposobem prośba zamieniała się w rozkaz, który wykonał Rogucki. Sam Żukowski dowiedział się o tej piosence z programu telewizyjnego i nie bardzo chce rozmawiać na temat zespołu Coma. Podkreśla również, że tekst dotyczy bardziej Piotra i nie ma z jego osobą nic wspólnego. Wolałby również, żeby jego nazwisko było znane z powodu ról aktorskich, ale dodaje też, że dzięki jej zaznał kilku fajnych chwil w życiu.
Rogucki chciał zakończyć opowiadaną historię słowami: "Mimo to się nie poddam i niczego nie będzie żal" ale uznał, że nie potrzeba puenty, gdyż najlepszą puentą jest właśnie refren piosenki.
Utwór spędził 34 tygodnie na pierwszym miejscu listy przebojów Radia Łódź.
Utwór jest notowany w Polskim Topie Wszechczasów radiowej Trójki, mając status utworu numer jeden Comy.
Teledyski do "Leszka Żukowskiego" oraz do "Spadam" były ze względów oszczędnościowych kręcony za jednym zamachem, w odstępie zaledwie dwóch dób.