Jest to pierwszy duży hit zespołu, do tego w języku angielskim. Słuchając piosenki można odnieść wrażenie, że jest to kompozycja najwyższych lotów jakiegoś zagranicznego super bandu. To właśnie "Son of the blue sky" zawdzięczył popularność pierwszej płycie Wilków.
Początki powstawania kompozycji sięgają roku 1990, kiedy Gawliński z Michałem Rollingerem dopiero kompletowali Wilczą watahę. Gawliński w tym czasie miał już trzydziestkę na karku, oraz nie małe doświadczenie w branży muzycznej, gdyż udzielał się wówczas w różnych zespołach nowofalowych. Materiał na pierwszą płytę powstawał w mieszkaniu Rollingera na warszawskim Grochowie. Następnie skład zespołu zasili gitarzysta Mikis Cupas, perkusista Dariusz Nowak oraz basista Adam Żwirski, który jeśli chodzi o tę piosenkę jest postacią najbardziej inspirującą.
Żwirski był basistą bardzo wczesnych Wilków, które wtedy jeszcze nie grały koncertów, tylko próby. Adaś w tym numerze nie grał, ale jak go usłyszał- odjechał. "To jest zajebiste, wspaniałe, no Guns N' Roses". Bardzo mi dziękował, że mu zaproponowałem granie w zespole, który ma taki numer. Zakochał się w "Son Of The Bule Sky" po prostu. Był szalonym- ale w pozytywnym sensie- człowiekiem. Miał w sobie witalność, Ciągnął mnie do Kalifornii mówiąc, że musimy tam wyjechać, pisać piosenki, grać w klubach, poznawać ludzi. Adam zmarł w sposób straszny. Spotkaliśmy się na górze w Akwarium, ja wtedy jechałem do mojego taty po "zasiłek", bo brakowało środków do życia. Spotkałem chłopaków, siedzieliśmy przy barze. Wypiłem z nimi piwo, oni parę piw i poszli. Na Barbakanie Adam zażył czy zapalił jakiejś herki, powiedział wtedy: "Tak mi jakoś błogo, położę się", zasnął i już się nie obudził. A nie był narkomanem, nie wymagał leczenia, odwyku! No i skończyły się wtedy moje marzenia o takim zespole. A już miałem zabukowane studio Izabelin- teraz mógłbym sobie pozwolić na przesunięcie terminu, ale nie wtedy, dopiero zaczynałem. Zdecydowaliśmy z Moniką, że skoro nie mam zespołu, to biorę zawodowców.
Robert Gawliński
Robert Zagrał na gitarze akustycznej, bardzo charakterystyczny motyw, który od razu zapadał w pamięć. Do tego typowe dla Roberta długie nuty śpiewane w refrenie. Muzyka, linia wokalu i tekst motywu przewodniczego w refrenie powstał według mnie w tym samym czasie. Reszta tekstu była wyśpiewana "udawanym angielski" i dopiero później przybrała wersję ostateczną. Od początku wiedziałem, że będzie to wielki przebój. Większość słuchaczy myślała, iż tę piosenkę wykonuje jakaś zachodnia grupa.
Michał Rollinger
Słowa piosenki częściowo związane są z postacią Adama Żwirskiego, wczesnego basisty zespołu, który umarł podczas tworzenia materiału na pierwszą płytę Wilków. Tekst w dużej mierze odzwierciedla charakter i dusze Adama oraz związek emocjonalny autora do tej osoby.
Są takie słowa, które rodzą się razem z piosenką, a później trzeba oprawić resztę opowieści. Istniały już zwroty "Son of the blue sky", "everytime of midnight, everytime we maddle again". Tekst był z grubsza ogarnięty- choć w pidgin-english- należało go tylko dopracować literacko i gramatycznie. Są też piosenki, do których nie da się napisać polskich tekstów, bo kiepsko brzmią. Do tej muzyki napisałem z pięć tekstów, ale żaden nie usiadł w tych dźwiękach- tak samo było potem z "Here I Am". Każdy polski tekst powodował, że te piosenki stawały się patetyczne.
Robert Gawliński
Teledysk do piosenki jest dziełem Kuby Wojewódzkiego i powstał z myślą o emisji w programie "Muzyczna Jedynka".
Utwór został powtórnie zmiksowany w słynnym studio przy Abbey Road w Londynie, gdzie nagrywali The Beatles czy Pink Floyd.
- Jan Skaradziński, Konrad Wojciechowski- Piosenka musi posiadać tekst. I muzykę.