• tło
    Perfect
    Nie płacz Ewka
    Rok: 1981
    Tekst: Bogdan Olewicz
    Muzyka: Zbigniew Hołdys


🎹Muzyka

Zbigniew Hołdys zaczątek kompozycji miał gotowy już w 1980 roku, kiedy to powrócił do Polski ze Stanów. Autor w USA przygrywał w knajpie do tańca, oraz snuł coraz śmielsze plany o stworzenia własnej rockowej kapeli, która potem przerodzi się w zespół Perfect. Robocza wersja "Ewki" w niczym nie przypominała oryginału, była to prosta, oparta na pięciu akordach country'owa piosenka. Dopiero gruntowna przebudowa reszty zespołu, sprawiła, że kompozycją zaczęła brzmieć i przede wszystkim podobać się reszcie kapeli. Lifting kompozycji polegał na dołożeniu gitarowych smaczków takich jak solowe partie basu, podciąganie strun czy chociażby dźwięki slidu, wykonane zapalniczką.

W trakcie nagrania w radiu pierwszych utworów Hołdys powiedział: "Mam taką country'ową piosenkę, trochę się jej wstydzę, nie wiem, czy się nada, ale jak nam zostanie z pół godziny, to ją nagramy". Gdybyśmy w przerwie między nagraniami dłużej palili papierosy "Ewki" by nie było.

Grzegorz Markowski



​📝​Tekst

Tekst piosenki bywa opacznie rozumiany, gdyż większość może interpretować go jako miłosny list, jednak tak naprawdę bliżej mu do testamentu samobójcy. Jedni uważają, że słowa piosenki były inspirowane tak naprawdę dwiema kobietami, Ewą Zadarą- ówczesna miłość Hołdysa, oraz Ewą Chrzczonowską, która z kolei spotykała się z Olewiczem. Obie uczęszczały na lekcję angielskiego do tej samej klasy liceum im. Kopernika w Warszawie, gdzie zajęcia prowadził autor tekstu. Często podczas zajęć gościem specjalnym bywał Zbigniew Hołdys, który ilustrował zajęcia folkowymi piosenkami Dylana przy akompaniamencie gitary.

Był grudzień 1970 roku. Boguś dał mój numer telefonu Zbyszkowi, Zbyszek zadzwonił i spotkaliśmy się w Parku Łazienkowskim. Od tego momentu staliśmy się nierozłączni. Miałam ledwie 16 lat. Kłamałam mamie, że wyjeżdżam w góry z koleżankami, ale te "góry" to było ostatnie piętro jednego z trzech peerelowskich wieżowców przy ulicy Pruszkowskiej na Ochocie. Zbyszek mieszkał w tym środkowym. Pod nieobecność rodziców wprowadzałam się do niego. Albo on przyjeżdżał do mnie na Mokotów, na Bałuckiego i przesiadywał godzinami- ja odrabiałam lekcje, on grał i komponował. Dwa razy mi się oświadczał, ale nie chciałam wychodzić za mąż, planowałam studia. Po pierwszym roku studiów zdecydowałam, że z nami koniec. Jednego dnia snuliśmy piękne plany na przyszłość, a następnego przepadał bez wieści, bo ważniejsi byli koledzy, balangi, alkohol. Wytrzymaliśmy razem cztery lata. Kiedy "Ewka" chodziła w radiu, kompletnie się nią nie przejęłam. Dopiero potem skojarzyłam moją licealną koleżankę Ewę Chrzczonowską, która spotykała się z Bogdanem Olewiczem z tą piosenką. Później dowiedziałam się, że piosenka ma drugie dno i że Zbyszek miał mnie na myśli.

Ewa Zadara

Nad piosenką, jej tytułem zastanawiałam się dopiero wiele lat później, po przeczytaniu artykułu o Perfekcie. Była w nim mowa o dwóch Ewkach. To, że bohaterką piosenki jest Zadara, nie miałam wątpliwości, ale ja? Nie czułam kontekstu, nie rozumiałam sensu. Nie bardzo wiedziałam, co Bogdan miał czy chciał mi powiedzieć. Nigdy nie było okazji, żeby go o to zapytać. Do dziś nie wiem, czy to o mnie. Myślę, że raczej o naszym pokoleniu, o młodości, o tym, że każdy musi dokonywać wyborów, które potem decydują o jego dalszych losach i o tym, że warto jest mieć kogoś, kto pokaże, co jest ważne.

Ewa Chrzczonowska



🌍Powiązane lokalizacje


Pigeon | © OpenStreetMap contributors


Źródła
  • Jan Skaradziński, Konrad Wojciechowski- Piosenka musi posiadać tekst. I muzykę.
Strona używa ciasteczek w celu zapewnienia jak najwyższej jakości usługi. Kontynując przeglądanie akceptujesz naszą Politykę prywatności.