Piotr Banach skomponował tę muzykę w czasach, kiedy zespół jeszcze nie istniał. Pierwsza wersja piosenki była jeszcze grana przez zapomniany dziś zespół Dum Dum, który tworzył autor wraz z Kasią Nosowską oraz Robertem Ligiewicz, czyli wokalistką i perkusistą przyszłego zespołu Hey. Otwierający riff kompozycji stylizowany jest na ten ze wstępu do "Should I Stay Or Should I Go" zespoły The Clash. Banach specjalizował się w układaniu prostych form, stąd riff składa się tylko z trzech akordów i to bardzo dobrze znanych już w muzyce rockowe. Ta prosta jednak przyczyniła się do rozpoznawalności "Teksańskiego" oraz sprawiła, że młodzi adepci gitarowej sztuki sięgają po ten utwór podczas nauki grania. Banalność kompozycji jednak nie podpasowała dla członków nowo co uformowanego zespołu. Basista Jacek Chrzanowski i gitarzysta Marcin Żabiełowicz nie wyrażali akceptacji dla piosenki do tego stopnia, że uważali, że nie warto jej nawet nagrywać. Uważali ja za przejaw "wiochy" i utożsamiali ją z piosenką harcerską. Finalnie Nosowska i Banach postanowili nagrać ten utwór, pomimo braku całkowitej zgodności w zespole.
Nagraliśmy ten kawałek "po norwesku", z samą wokalizą, po czym nasz ówczesny basista Darek Ciereszko stwierdził, że dla niego ta piosenka brzmi tak, jakby pochodziła z Teksasu. I tym sposobem ten tytuł przykleił się do niej na trwałe. Kaśka nie miała oporów co do piosenki, ale koledzy uważali, że tak się nie gra, dla nich "Teksański" był infantylny. Ja w tę i inne piosenki mocno wierzyłem, a oni wykonywali je na próbach w kpiarski sposób, aby dać mi do zrozumienia, że do niczego się nie nadają. Kiedy opuszczałem salę prób, zaczynali grać numery Alice In Chains. Było mi smutno. Nie identyfikowali się z moją muzyką, czemu trudno się dziwić, w końcu w tym składzie spotkaliśmy się głównie po to, aby zagrać w Jarocinie w 1992 roku. Utwór został pomyślany jako złapanie oddechu na płycie. Jest surowy, może prymitywny, ale raczej nie punkowy. Zrobiliśmy go na zasadzie "a teraz zagrajmy trochę rock and rolla".
Piotr Banach
Słowa piosenki opisują podstawowe warunki jakie powinny być spełnione podczas pisania tekstu do muzyki. Autorka zaserwowała tekst autotematyczny, podejmując cokolwiek ironiczną grę ze słuchaczem, a sarkazm zawarty jest w tym, że i sam słuchacz może stworzyć utwór infantylny.
Piotrek zaproponował mi żebym napisała tekst o tym... że już nie mogę nic napisać i nie wiem, co powiedzieć. Każdy ma takie momenty w życiu. To szczera wypowiedź bez ściemy w stylu "kochany, moja dłoń, twoja dłoń, sukienka, ręce na sukience". "Teksański" i "Moja i twoja nadzieja" to dwie piosenki trzymające się za rękę i nadal biegną z nami w przyszłość. Kiedy pojedzie się na Mazury, jest bardzo prawdopodobne, że usłyszy się "Teksańskiego". Czasem, gdy pływamy po jeziorach, słyszymy dobiegający z kniei ten riff. Ludzie przy ognisku śpiewają "Hej, sokoły", a potem Hey "Teksański".
Katarzyna Nosowska
Teledysk do piosenki został nakręcony w Paryżu, na placu Charlesa de Gaulle'a oraz w okolicy wieży Eiffla.
- Jan Skaradziński, Konrad Wojciechowski- Piosenka musi posiadać tekst. I muzykę.