Początek powstawania kompozycji sięga roku 1983, kiedy to Daab pojechał na festiwal FAMA do Świnoujścia. Podczas prób zespołu, które odbywały się w salce na piętrze w rogu amfiteatru od ósmej rano, muzycy improwizowali i ze swoich improwizacji wyłapywali kawałki nadające się do nowych piosenek. Następnie takie kawałki był ze sobą łączone, w pewnych miejscach dodawane, w pewnych ujmowane i tak powstawała muzyka, do której Piotr Strojnowski dołożył swój tekst. Piosenka została nagrana wczesnym latem 1985 roku na sesji do debiutanckiego longplayu zespołu. Jak na reggae przystało utwór charakteryzuje się romantycznością, melodyjnością i przede wszystkim jest hipnotyczny i może właśnie to wpływa na jego sukces.
Wprawdzie drive tego numeru przywieźliśmy z Warszawy, z Remontu, ale muzyka tak naprawdę powstałą przypadkiem- dzięki temu, że źle, za szybko nabiłem rytm do piosenki "Miałem raz sen", którą musieliśmy zagrać. Nabiłem nie na trzy, jak jest w reggae, lecz na dwa i na cztery. Cóż, nie byliśmy wtedy biegłymi muzykami, po prostu cieszyliśmy się możliwością grania, reggae było w nas.
Dariusz Gierszewski
Pierwotnie słowa tego poematu nie miały wiązać się z tekstem do piosenki, a stanowiły treść listu adresowanego do niespełnionej miłości Piotra Strojnowskiego. Odbiorczynią tej korespondencji miała być pewna Justyna, obiekt westchnień autora, jednak Strojnowski nigdy nie odważył się wysłać takiego listu w sposób tradycyjny. Treść listu w stosunku do treści piosenki nie została zmieniona nawet o jeden wyraz. Ogród w teście jest symboliką uczucia miłości, a zamarzanie nawiązuje do jej braku.
Justyna mieszkała w Brukseli, jej ojciec grał tam w filharmonii, a może był dyrygentem. Ona sama grała w szkole muzycznej na flecie piccolo. Poznaliśmy się w Remoncie przez koleżankę, której Justyna była siostrą cioteczną. Raz się nawet spotkaliśmy, nawet się całowaliśmy, ale wyjechała. Napisałem do niej dlatego, że byłem bardzo nieśmiały, a ona mi się bardzo podobała. Napisałem- wcześnie rano, bo mam naturę skowronka- wierszem list, którego nigdy nie wysłałem. Ona później poznała piosenkę, ale krótko się z nią widziałem, bo wyjechała do Belgii na stałe, a wtedy to był inny, niedostępny świat. Była zaskoczona, piosenka jej się podobała. Po reakcji Justyny wiedziałem, że coś chyba mogłoby między nami być, ale w tamtych czasach na odległość... Sprawa musiała umrzeć śmiercią naturalną. Niedawno próbowałem odnaleźć z nią kontakt na Fejsie i się nie udało. Do tej pory uważam, że nawet nieszczęśliwa miłość jest lepsza od niekochania w ogóle. Bo to jest lepsze od totalnej pustki. I ja taki zamarznięty się czułem. W tekście uczucie jest, ale właśnie zamarznięte.
Piotr Strojnowski